Translate

czwartek, 23 stycznia 2014

Zrywając okowy własnego ciała.

Witam!
 Chyba nigdy wcześniej nie mieliśmy do czynienia z takim kultem ciała jak w dzisiejszych czasach. Natłok reklam ,zdjęć w czasopismach, programów typu "Schudnij z nami a będziesz szczęśliwsza", sprawia, że jesteś już tylko o krok o depresji.
Każdy nam mówi jak powinno wyglądać nasze ciało i co mamy z nim robić, aby wpasować się w ogólnie przyjęty kanon.
Wielokrotnie spotykam piękne dziewczyny, którym ktoś powiedział, że są za grube, za chude itd. I te laski są w takiej żałobie, że aż serce się ściska. Ja uważam, że jeśli nie kochasz siebie takiej jaką jesteś to żadna zmiana w budowie Twojego ciała nie poprawi Ci humoru. Bo miłość do siebie mieszka w głowie i to z głowy musi wyjść sygnał, że jesteśmy pogodzone ze sobą.
Często dochodzą mnie słuchy,iż dziewczyny robią to na przykład dla swoich facetów. Nie rozumiem tego. Bo przecież skoro ten facet nie akceptuje Twojego wyglądu teraz, to jak zniesie widok Twój zaraz po porodzie? Przecież wtedy wygląda się bardzo nie wyjściowo. Albo  jak tenże facet pogodzi się z Twoimi pierwszymi zmarszczkami ? A to przecież nieuniknione.
 Nie dajmy się "zapędzić w kozi róg", niech nikt nam nie mówi jak mamy wyglądać. To nasze ciała ,to część nas, nie można nie kochać siebie.
 Dziewczyny pozwalające na to aby ktoś inny lepił ich ciała jak z plasteliny są niewolnicami. Mimo że, niewolnictwo dawno zniesiono, to właśnie w katowaniu siebie postrzegam dzisiejsze niewolnictwo. Stajemy się zarówno niewolnicami jak i katami w jednej osobie, a to nie pozostaje bez śladu na naszej psychice. Potem mamy bulimie ,anoreksje, zaburzenia żywienia itd.
Dlatego dziś chcę Wam pokazać dziewczynę totalnie pogodzoną ze swoim ciałem, mało tego to kobieta ciesząca się własną sexualnością .
Patrząc na jej fotografie ma się nieodparte wrażenie, że to osoba szczęśliwa, zadowolona z życia.
Takie zdjęcia dają też szansę na spojrzenie na siebie z innej strony, na zaprzyjażnienie z własnym ciałem.
Tego Wam gorąco życzę.
Pozdrawiam Ju.



















Brak komentarzy: