Translate

piątek, 30 sierpnia 2013

Męska sprawa c.d.

Witam!!!
 Po waszym wczorajszym ,wzmożonym zainteresowaniu ,doszłam do wniosku, że muszę rozwinąć wątek "męskiego ubierania". Dziś prezentuję kilka propozycji rodzimych marek . Pierwsza z nich to Vistula ,marka ,która  ubiera polaków od "zarania dziejów". Wraz z upływem lat nie tylko nadąża za bieżącymi trendami ,ale wręcz kultywuje stare dobre krawiectwo i klasyczny szyk. Druga marka to stosunkowo młode
 Rage Age by Czapul. Dawno temu ,kiedy jeszcze Rafał był kierownikiem sklepu odzieżowego miałam okazje go poznać  i wiem ,że jest to chłopak z otwartą głową ,mnóstwem pomysłów, niezwykle kreatywny. Zaimponował mi tym ,że na naszym niełatwym rynku potrafił od zera stworzyć markę, i wnieść odrobinę świeżości w nieco skostniałe  podejście do mody męskiej. W tych propozycjach każdy znajdzie ,zapewniam coś dla siebie. Zwróćcie uwagę na buty ,torby ,czapki ,paski, my kobiety już wiemy ,że "diabeł tkwi w szczególe" Pozdrawiam Ju.


 
 Muszka od zeszłego sezonu wróciła do łask, moim zdaniem to fantastycznie ,bo prawdziwy mężczyzna to kwintesencja szyku,elegancji i wytworności. Przypomnijcie sobie jak nosili się hrabiowie,lordowie  i arystokracja. Czasem warto sięgać do korzeni  i czerpać ze starych wzorców to co najlepsze.

czwartek, 29 sierpnia 2013

Męska sprawa.


Witam!
w przerwie nad opracowywaniem nowych, jesiennych pomysłów, doszłam do wniosku, że po macoszemu traktujemy naszych Panów. Dlatego dziś zrobiłam przegląd propozycji jesiennych dużych i małych marek i myślę ,że jeśli jakiś mężczyzna do nas trafi , to znajdzie coś dla siebie.Zazwyczaj w kolorystyce na dany sezon barwy damskich strojów pokrywają się z kolorystyką odzieży męskiej. W końcu facet musi zgrywać się z naszym strojem no nie?:) W tym sezonie będą królować szarości ,melanże łączone z zielenią czy bordo.Mocnym akcentem jest kobaltowy i żółty ,który przewija się u większości projektantów i można go znależć również w propozycjach sieciówek.
Wiem jak ciężko jest przekonać mężczyznę do zmiany nie tylko stylu ubierania, ale chociażby zakupu nowych butów czy kurtki. Faceci przywiązują się do swoich ciuchów, nie są również tak odważnymi eksperymentatorami jak my. Ja sama wolę mężczyznę ubranego w stonowany sposób ,ale z klasą. To nie prawda ,że trzeba mieć dużo pieniędzy aby być stylowym facetem. Takie same triki ,jakimi posługują się panie potrafią czynić cuda również u Panów.  Czasem wystarczy jedna para świetnych spodni ,jeden sweter, i jedna kurtka w dobrym fasonie ,a cała reszta zgra się z tymi rzeczami na bank. Czasami panowie zapominają ,że i oni mają prawo do porządnych dodatków - fajnego szala ,dobrej czapki i eleganckiej torby, choćby na laptopa. Pozdrawiam Ju.
Oto moje propozycje:                


                                                             DO PRACY






WRZUĆ NA LUZ





środa, 28 sierpnia 2013

Moje ikony mody.

Witam!!!

Planując naszą mini sesję jesienną ,zastanawiałam się kto dziś tak naprawdę zasługuje na miano ikony mody. Tak łatwo szastać tym określeniem . Wiele sławnych kobiet pretenduje do tego miana, kilka też samozwańczo zawłaszcza sobie ten termin. Jednak ikona mody to nie puste określenie, to zamknięcie w dwóch słowach stylu ,klasy ,umiaru, który nie jest równoznaczny nudzie, ponadczasowego piękna. Myślę ,że głównym wyznacznikiem IKONY STYLU nie jest wcale tworzenie nie wiadomo jakiego, wykręconego looku, ale podążanie własną drogą , bez zadęcia ,bez przesytu i przepychu. Umiejętne posługiwanie się minimalną formą i zabawa klasyką na własnych zasadach.

Dla mnie DAMĄ MODY jest na pewno ta osoba:
Carolina Herrera
Kocha garnitury i białe koszule, niby banał ,ale u niej nigdy nie jest to nudne:)


To zdjęcie nie jest aktualne ,ale mogę się założyć ,że właśnie tej jesieni będą królować takie kolory i faktury.


 Ikona stylu w pełnej krasie nie sądzicie?

Kolejna moja bohaterka przysłowiowe zęby zjadła na pracy ze światkiem modowych świrów.To Carin Roitfeld swego czasu redaktor naczelna  poczytnego pisma o modzie.
Możecie mnie zapytać dlaczego nie Anna Wintour? Odpowiedż jest prosta, nie wystarczy nosić na siebie markowych ciuchów ,ale trzeba to robić jeszcze z radością ,uśmiechem , to ma sprawiać przyjemność , jak patrzę na Annę mam wrażenie ,że ona wiecznie cierpi.

 Zaczęłam rozważać czy my Polki mamy swoja rodzimą ikonę stylu i tylko jedno nazwisko przyszło mi do głowy. Nie jest to może osoba ,która funkcjonuje w naszej świadomości od dawna ,ale jej spektakularny sukces i to co sama sobą reprezentuje,  całkowicie w moim mniemaniu, predystynuje ją do tytułu ikony stylu. To założycielka marki LA MANIA - Joanna Przetakiewicz. Bez względu na to czy pokazuje się na luzie czy w kreacji wieczorowej ,zawsze wygląda idealnie .Moim ukochanym słowem jest BALANS,jeszcze wielokrotnie natraficie na to słowo na tym blogu, Joanna jest mistrzynią balansu ,umiaru ,ale nigdy nudy  - zobaczcie sami:

Myślę ,że podstawowa zasada prowadząca do tytułu IKONY STYLU to ta aby czuć się trochę "jak w domu" w tym co mamy na sobie . Bo najgorzej jest wtedy gdy czujesz się przebrana a nie ubrana.
Pozdrawiam Ju.

poniedziałek, 26 sierpnia 2013

Oddech jesieni.

 Witam!
Gdzieś tam na wakacyjnych szlakach trafiłam na sesję zdjęciową do jesiennego katalogu.
 Szybko wydobyłam aparat i pstryknęłam foto. 
Może to  będzie inspiracją dla Was na nowy sezon. My z dziewczynami również przygotowujemy się do nowej sesji, chcemy skupić się na detalach ,fakturach, na pokazaniu innej strony kobiety jesiennej, kolejnych transformacjach.

Pozdrawiam Ju.

niedziela, 25 sierpnia 2013

Powroty z daleka i bliska.




 Witam !

mój urlop dobiegł końca ,ale jak zawsze pozostawił w mej pamięci kilka niezatartych wspomnień. Zdjęcie zamieszczone obok, to foto pewnego faceta ,najwierniejszego fana marki VERSACE jakiego kiedykolwiek spotkałam.
 Ubrany był w tą markę od stóp do głów ,zaznaczam w same oryginalne ciuchy.Dlaczego o tym wspominam bo będąc z dziećmi na tureckiej riwierze, to co znalazłam w sklepach i na straganach przeraziło mnie okrutnie. Takiej masy podrobionych światowych marek nie widziałam nigdzie indziej. Zaczęłam rozważać dlaczego tak wiele tych rzeczy trafia na rynek . Odpowiedz okazała się banalnie prosta, jak jest zbyt to i jest popyt. Panie po wtłoczniu pod skórę maksymalnej dawki słońca i totalnym relaksie na leżaczkach przy basenie, nabrały ochoty na zakupy. Tak, to akurat rozumiem sama uwielbiam szperanie po butikach. Zastanawia mnie jednak dlaczego kupują ten chłam. Odpowiedzi są dwie - jedna to taka ,że spełniają swoje marzenia choć nie stać ich na oryginał a druga to ta ,że przez posiadanie choćby podróby dowartościowują się i chcą pokazać przed innymi koleżankami ,że są trendy i stać je na takie luksusy.
 Przedyskutowałam to z moimi koleżankami ,które mają swój wkład w tę stronę i wszystkie zgodnie stwierdziłyśmy ,że to nie w naszym stylu. Jak mnie nie stać na CHANNEL to kupuję coś VINTAGE nawet w lumpeksie i jestem GLAMOURE. Styl to nie obwieszanie się podrobionymi gażetami. Styl to coś więcej ,coś co ma się w sobie. To mieszanka arystokratycznego podejścia do życia ,klasy jaką miały w sobie prawdziwe damy - szyku i gracji.
Pozdrawiam Ju.


niedziela, 4 sierpnia 2013

Wakacyjny szyk.

 Cześć!
Wakacje w pełnym rozkwicie! Pogoda dopisuje, podróże dalekie i bliskie w toku. Dziś chcę skreślić kilka słów o tak zwanej modzie wakacyjnej . Nie mam na myśli mody "wysokiej" ,ale taką masową, której i ja jestem przedstawicielką. Z moich obserwacji wynika ,że zdecydowanie zarysowują się dwa obozy jeśli chodzi o letnią garderobę. Pierwsi to Ci, którzy uważają ,że skoro jest urlop to nie obowiązują żadne normy. Panowie śmiało wciągają skarpetki do sandałów i szortów, idąc do restauracji. W krajach gdzie obowiązuje religia odmienna od naszej, przywdziewają krótkie spodenki odsłaniające kolana, lekceważąc prośby o długie spodnie właścicieli hoteli. Panie widocznie zmęczone strojeniem się na co dzień wciskają rozciągnięte gatki i koszulki ,które chyba pamiętają jeszcze czasy szkolne. Na drugim biegunie są Ci ,którzy podchodzą do kwestii stroju na wakacjach "śmiertelnie" poważnie i zabierają ze sobą całą szafę. Widziałam Panie ,które na wieczornej kolacji były bardziej wystrojone niż ja w Sylwestra. Koki ,loki, falbany, szpilki to częsty widok. Myślę ,że tak jak w wielu innych życiowych kwestiach balans i w tej sprawie jest niezwykle istotny. Lubię mieć w walizce, dużo koszulek i krótkich spodenek ,ale mam również zawsze jedną lub dwie letnie sukienki. Podkreślam z całą mocą "LETNIE" a nie balowe. W tym roku w sklepach ,obniżki cen pojawiły się dość szybko i naprawdę za grosiki można nabyć fajną, letnią kieckę. Modne są intensywne kolory,pastele, kwiaty każda z nas znajdzie coś dla siebie - gwarantuję. Lubie czuć się komfortowo ,gdy leżę na leżaku ,nie myślę wtedy o tym czy super wyglądam bo to czas kiedy odpoczywam i mam wszystko w nosie ,ale kiedy idę wieczorem z mężem na kolacje to chcę wyglądać dobrze i dla siebie i dla niego.Wakacje to  też czas na odbudowywanie związku ,który często w zabieganym życiu schodzi na drugi plan. Jesteśmy wypoczęci ,mamy więcej czasu na rozmowy ,którego często nam tak brakuje. Żal mi kobiet tak skoncentrowanych na swoim wyglądzie ,że nie są w stanie w pełni korzystać z urlopu. Z przykrością stwierdzam również ,że napawają mnie niesmakiem kobiety dojrzałe ,które nie dość ,że zachowują się jak siksy to jeszcze ubierają się jak "Dzidzia byk" . Na koniec powiem Wam ,że nie zapomnę pewnej pary staruszków ,spotkanych gdzieś w świecie, wyglądali tak "GLAMOURE", że tylko pozazdrościć. Pan zawsze na kolacji w pięknej, letniej koszuli i spodniach lnianych ze stylową laseczką i w kapeluszu "BORSALINO" ,a Pani w cudnej koronkowej sukience ,delikatnych sandałkach na paseczki i w koronkowych rękawiczkach, mam nadzieję ,że mając 80 lat też będę tak zadawać szyku na wakacyjnych szlakach. I tymi słowami żegnam Was na dwa tygodnie,to moje wakacje a walizkę mam już spakowaną i zapewniam Was ,że są w niej i fajne sukienki i wygodne spodenki:)
Pozdrawiam Ju.

czwartek, 1 sierpnia 2013

Jest lato, jest festiwal.


 Hej!

 lato to czas ,kiedy możemy pozwolić sobie na drobne wariacje. Szkoła  zamknięta na cztery spusty,a my mamy mnóstwo czasu na eksperymenty z własnym wyglądem. Nie mam w domu restrykcji co do stroju i makijażu ,jednak cenię sobie umiar i klasę. Żal mi czasem dziewczyn w moim wieku , które "pokrywają się tandetą" tylko po to żeby zaszokować swoich znajomych. Nie jestem chodzącym ideałem ,ale "czerwona lampka" działa u mnie bez zarzutu i daje mi znać kiedy zdecydowanie przesadzam. Niedługo wyjeżdżam na festiwal i poprosiłam moją Ju. o ostrzejszy makijaż  efekt możecie ocenić sami . Mnie się podoba bo łączy w sobie "drapieżne oko" z delikatnym różem i błyszczykiem. Mocne oczy podkreślone czarną kredką i przyćmione grafitowym cieniem idealnie nadają się na koncertową ,rockową noc.

 Pozdrówka Niko