A co zrobić gdy czeka nas tak zwane "Wielkie wyjście"?
Bal, raut, przyjęcie to zawsze duży stres dla kobiety i ogromne wyzwanie. Ja do takich wyjść podchodzę z przymrużeniem oka. Rozumiem powagę sytuacji, ale nie zapominam, że sylwestrowa noc musi być podszyta magią i szaleństwem. Przecież coś się zamyka, zazwyczaj uważamy to za coś gorszego od tego co może nastąpić. Otwiera się za to nowy rozdział życia, biała karta nowego roku, którą możemy dowolnie zapisać. Ta wiara w to że, z nadchodzącym czasem możemy zrobić to co nam się rzewnie podoba, sprawia że radocha ciśnie się sama na usta.
Wracając do powagi bali i rautów jedyne co mogę doradzić to "spuśćmy trochę powietrza" i dajmy ponieść się kreatywnemu świrowaniu. W tą jedną noc można pozwolić sobie na coś, czego normalnie byśmy nie założyły ,ale co tam raz się żyje. Ile razy miałaś ochotę założyć wielką, balową suknię z piórami? Ile razy marzyłaś o bombkowej ,krótkiej spódnicy? A może klasyczna suknia z wydłużanym tyłem? To jest ten wieczór kiedy możesz wszystko i wszystko ujdzie Ci płazem!!!!
Zapraszam do uwolnienia wyobrażni i szampańskiej zabawy w odjazdowych ciuchach!!!!!
Szczęśliwego Nowego Roku!!!!
Niech każdy nadchodzący dzień będzie dniem spełniania!!!!
Pozdrawiam Ju.
Najpierw odlotowe buciki.























































