Translate

czwartek, 29 maja 2014

Kto za tym stoi?

 Witam!
Jakże często śledzimy gwiazdy filmu czy muzyki i zachwycamy się pięknymi toaletami. Wydaje się, że kto jak kto, ale gwiazdy mają doskonały gust ,a wpadki modowe przytrafiają się im niezwykle rzadko.  Otóż chcę was zapewnić, że największe piękności ,  kusząco spoglądające na nas z ekranu, to normalne kobiety ,które nie zawsze wiedziały co do siebie pasuje i czego pod żadnym pozorem nie powinno się łączyć. W tej niełatwej sztuce dobierania strojów zawsze za nimi stoi stylista. Najbardziej znana to Rachel Zoe. Zaczynała w latach 90-tych jako redaktorka poczytnych ,modowych pism w Nowym Yorku. Dość szybko przebranżowiła się, rzuciła pracę w redakcji i zaczęła przygodę ze stylizacją. Zdobywszy parę znanych nazwisk takich jak Demi Moore czy Lindsay Lohan szybko wyrobiła sobie markę. Przyczyniły się do tego również spektakularne zmiany wizerunku takich gwiazd jak Salma Hayek czy Anne Hathaway. Rachel sama jest wielką fanką stylu lat 70-tych . Kocha suknie maxi i kapelusze. Do tego złota biżuteria i ento elementy - to znaki rozpoznawcze Rachel Zoe. Jedynym minusem tej stylistki jest niezachwiane promowanie rozmiaru "O", dlatego złośliwi nadali jej tytuł "królowej śmierci". Nie można jednak podważyć profesjonalizmu Zoe w dobieraniu kreacji i dodatków. Każda gwiazda wychodząca spod ręki stylistki zazwyczaj zbierała same pochlebne opinie, dotyczące strojów  z czerwonych dywanów. 
Mimo wszystko polecam wam czasem korzystanie, jeśli nawet nie z porad profesjonalnej stylistki to chociaż rad koleżanki czy przyjaciółki. Czasem wydaje się nam ,że w czymś wyglądamy idealnie a wynika to tylko z tego ,że coś chcemy koniecznie założyć bo wyglądało dobrze na kimś innym. Nie znaczy to, że na nas będzie wyglądało równie świetnie. Potrzeba też do tego odrobiny zaufania i elastyczności.Jeśli jesteś uczepiona rękami  i nogami  falbaniastych spódnic, to nikt nie jest w stanie pomóc Ci w zmianie wizerunku.
Dziś pokazuję wam przemiany Rachel Zoe.
Pozdrawiam Ju.









Zoe, w przypadku Evy dodała jej "pazura".






 Nicole dzięki współpracy z Rachel Zoe zyskała wiele. 
"Z różowej landryny" zmieniła się w prawdziwą gwiazdę.







 W przypadku Salmy, Rachel wydobyła z niej
 oryginalną urodę i dodała szlachetnego uroku.



niedziela, 18 maja 2014

Sztuka gry.

Witam!
Cudowne ,słoneczne popołudnie, pyszne jedzenie i dziewczyny w różnym wieku. Takie spotkania zawsze schodzą na tematy damsko - męskie, nie inaczej było i tym razem.  Komentując zwyciężczynię czy też zwycięzcę tegorocznej "Eurowizji" po raz kolejny powrócił temat "odwróconych ról".  Kobiety "wchodzą" w skórę drapieżców,  a mężczyżni jawią się nam jako płocha zwierzyna, czmychająca gdzie pieprz rośnie, gdy tylko trzeba podejmować dojrzałe, poważne decyzje. Role tak bardzo się odwróciły, że powoli zatracamy nasze pierwotne przymioty. Damy i gentelmeni odchodzą do lamusa. To smutne kiedy słyszy się ,że kobiety z pozycji osoby do zdobycia przechodzą w postać zdobywcy.Gubiąc przy tym wdzięk, delikatność i urok.Stają się wulgarne ,wyzywające i odpychające. Nie dziwota, że zniewieściali mężczyżni , boją się takich kobiet, czują się zagrożeni. Ladys anektują metody podrywu do tej pory zarezerwowane wyłącznie dla panów. Szkoda, że zapominamy o sztuce uwodzenia. A może nie stać nas już na wysiłek podrywania ,zdobywania ,kuszenia????
Kobieta i mężczyzna są jak puzzle ,składają się tylko wtedy gdy dopasujesz je odpowiednią stroną. Żeby tego dokonać potrzeba wysiłku ,intelektu i wyobrażni. Niezwykle ważnym elementem tej gry jest zaskoczenie. To właśnie zaskoczenie wywołuje zainteresowanie, wzbudza ciekawość, skłania do dalszych kroków, które pozwolą poznać tajemnicę  i dojść do napisu META.  Gdy byłam nastolatką ,często grywałam  z chłopcami we "Flirt". Gra ta polegała na porozumiewaniu się między sobą za pomocą kart, na których zapisano krótkie, dwuznaczne teksty. Nie zapomnę tych rozpalonych policzków i emocji jakie tej grze towarzyszyły. Siła słów ,urwanych na wpół zdań, niedopowiedzeń może czasem zdziałać więcej aniżeli krótkie ,dosadne komunikaty. To prawda,  mężczyżni są prości w budowie i trzeba im komunikować wprost. Ja jednak nie tracę wiary w starą szkołę uwodzenia i wiem ,że mądry i bystry facet potrafi czytać między wierszami i przyjmie zaproszenie do mojej gry . Gry, w której stawką są emocje ,namiętność i pasja.
To od kobiety zależy jak ta rozgrywka się potoczy ,ale również od niej wymaga ona wysiłku i pomysłowości, bez tego nie ma sukcesu.
 Zatem zachęcam zarówno dziewczyny jak i chłopców - zagrajcie czasem we "Flirt",nawet po 10 latach małżeństwa warto zrobić nowe rozdanie, choćby tylko po to żeby sprawdzić kto tym razem wygra.
Pozdrawiam Ju.
  




sobota, 17 maja 2014

Cannes jak zawsze ze skandalem w tle.

Witam!
 To niesamowite ,że w roku 2014 ,w Cannes podczas wielkiego ,międzynarodowego festiwalu filmowego, najjaśniejszą gwiazdą jest osoba nieżyjąca od ponad 30 lat.
Grace Kelly znowu skupiła całą uwagę na sobie ,co prawda za sprawą obrazu filmowego,  nie zmienia to jednak faktu ,że skandal znów zagościł w Cannes. Film otwarcia, dotyczący życia księżnej Grimaldi, żony  Rainiera władcy Monaco, został już zbojkotowany przez rodzinę królewską ,wystosowano oświadczenie ,że film nie przedstawia rzeczywistych sytuacji i jest fikcją. To tylko podgrzało atmosferę wokół produkcji, a co za tym idzie zainteresowanie filmem. To nie jedyny skandal na tegorocznym festiwalu . America Ferrera ,znana jako "Brzydula Beti" została zaatakowana przez ukraińskiego dziennikarza, który "zanurkował" pod jej kreacją. Dziennikarz ten to znany dowcipniś i nie był to jego pierwszy psikus z udziałem gwiazdy.Skupiając się jednak na kreacjach tegorocznych, muszę powiedzieć iż wszystko zmierza w kierunku zabaw z geometrią i konstrukcją. "Opasłe" toalety wieczorowe, zmieniają się w krawieckie cudeńka. Mistrzowsko łączą się koronki i nadruki. Osobiście uważam ,że jest to miła odmiana bo ileż można oglądać suknie - syreny, wyszyte w błyszczących  - nudnych tkaninach, z 4 metrowymi trenami.
W tym roku w Cannes czuć powiew świeżości, zarówno zauważalny w kolorystyce jak i formie.
Jednakowoż ocenę pozostawiam Wam.
Oto moje topy!!!!
Pozdrawiam Ju.
Creme de la creme.



















Jak szaleć to szaleć!!!!


sobota, 10 maja 2014

od Markitu do Fashionphilosophy.

Witam!
Wczoraj był ostatni dzień fashionphilosophy , łódzkiego święta mody.Przeglądałam propozycje młodych projektantów i tych wytrawnych ,którzy cieszą się dziś ogromną popularnością. Wspomnienia wróciły. Irmina Kubiak i Jacek Kłak - dyrektorzy tego wydarzenia to ludzie kreatywni, pracowici i pełni dobrej energii. Można zapytać skąd u mnie ta pewność? Otóż żeby to wyjaśnić trzeba cofnąć się do lat 90tych kiedy to na polskim rynku modowym ,rządziła firma MARKIT . Miała ona liczne siedziby z wielkimi zakładami produkcyjymi. Miała przede wszystkim na czele wizjonera - założyciela tejże firmy  Pana Balawajdera. Pokazy na targach poznańskich w tamtych czasach to punkt obowiązkowy dla firm, które chciały sprzedawać w Polsce odzież na dużą skalę. Trafiłam do jednego z oddziałów Markitu będąc młodą, nieopierzoną stażystką ,zaraz po szkole. Wszystko mnie fascynowało . Możliwość śledzenia procesu twórczego powstawania strojów, począwszy od projektu ,poprzez wyszczycie wzorcowe, aż do końcowego efektu, to wartościowe doświadczenia, z których korzystam do dziś. Nie mniej ważny był marketing i strona promocyjna, a co za tym idzie prezentowanie odzieży na modelkach i organizacja pokazów mody. W Markicie często przygotowywano pokazy sezonowe - handlowe. Mające za zadanie zebranie zamówień od kontrahentów na nowe kolekcje. I tu dochodzimy do momentu kiedy dane było mi obserwować przygotowania pokazów których twórcami byli: Irmina Kubiak i Jacek Kłak. W tamtym czasie założyli oni firmę skupiającą najlepsze modelki "Moda Forte" i najbardziej profesjonalnie tworzyli pokazy. Pamiętam jak wielkie wrażenie zrobiła na mnie Ilona Felicjańska - skromna ,otwarta ,zawsze uśmiechnięta. Z kolei Anita Werner - dzisiejsza prezenterka TVN wydawała się osobą skrytą ,niedostępną. Przygotowania do pokazów ,dobór muzyki ,oświetlenie te sprawy leżały w gestii organizatorów czyli Moda Forte i zawsze wywiązywali się z nich doskonale. Pokazy robiły ogromne wrażenie zarówno w siedzibie firmy jak i na targach poznańskich. 
Dziś mamy możliwość obresrwowania jak mimo upływu lat Kubiak I Kłak nie stracili nic ze swej młodzieńczej kreatywności . Tydzień mody w Łodzi to już wydarzenie międzynarodowe i stały punkt odwiedzin gwiazd i modowych blogerek. 
Wspomnienia te są dla mnie ważne również dlatego ,że w czasach kiedy miałam przyjemność pracować w firmie Markit, pracowali w niej cudowni, mądrzy ludzie - pozdro dla Beti, Agi, Jacka, Zbyszka, Wioli.
Dziś Markit jako firma praktycznie nie istnieje, złożyło się na to wiele złych zbiegów okoliczności ,błędne decyzje zarządzających itd..... szkoda.
Podrawiam Ju.













czwartek, 8 maja 2014

Na pasach...

Witam!
Na pasach można się przejechać albo zabłysnąć. Wszystko zależy od tego gdzie umiejscowione te pasy i jaka jest ich grubość. Jeszcze do niedawna pokutowało stwierdzenie ,iż pasy mogą nosić tylko "patyki".Dziś każda, nawet telewizyjna stylistka powie wam, że pasy mogą nosić wszyscy. Należy nadmienić tu ,że nie chodzi tylko o suknie czy marynarki ,ale także o apaszki, buty itd. Każdy, pasiasty element w sezonie letnim będzie cool. Często pasy kojarzą się nam z nieśmiertelnym "stylem marynarskim", figurowały one w barwach granatu ,bieli i czerwieni i były nieodłącznym elementem stroju nawet kajakarza. Dziś kolory pasów są jak tęcza na niebie, nie ważne czy pastelowe czy też niezwykle modne w tym sezonie fluo, ważne że muszą być wszędzie. Dziewczyny o okrąglejszych kształtach powinny rozglądać się za pasami szerszymi, chociaż i drobne dobrze dobrane w elementach góry świetnie podkreślą sylwetkę. Zachęcam Was" puszystki" i nie tylko bawcie się barwnymi pasami bo lato tegoroczne do nich należy. Dziś pokażę wam że pasy są dobre na dzień i na wieczór.

Pozdrawiam Ju.