Translate

piątek, 29 listopada 2013

W mocy czarów i wróżb.


Witam!
 Jutro "Andrzejki". Nie wiem jak wy, ale ja ze swoją przyjaciółką w ten jeden dzień zamieniamy się w czarownice. Obydwie uwielbiamy się przebierać. Pomysły zawsze mnożą się w naszych głowach jak króliki na wiosnę. Sylwester to podstawowe święto przebieranek, a i w karnawale się zdarzy zaszaleć, ale o tym innym razem. Wracając  do święta wróżb i wróżenia, to dziwię się pojawiającym się sporadycznie opiniom zgorszonych pań czy panów, że to pogańskie zwyczaje, że zabobony i ciemnogród.... Myślę, że brakuje nam wszystkim czasem takiego zwyczajnego "wyluzowania". "Spuszczenia powietrza", którym jesteśmy wypełnieni do granic możliwości, ta powaga dnia codziennego zbyt mocno wkrada się w nasze życie i potem nie potrafimy "wyskoczyć z pędzącego pociągu".


 Nie jestem również za wiecznym wpatrywaniem się w karty tarota czy codziennym śledzeniem horoskopów.
Bo skrajności nigdy nie wnoszą niczego dobrego.
 Często słyszę jak dziewczyny czy chłopaki biadolą, że nuda, że nic się nie dzieje itd. A  takie mini święto jak ANDRZEJKI to doskonały pretekst do zorganizowania, nawet w warunkach domowych świetnej zabawy. Myślę, że problem właśnie w tym żeby chciało nam się chcieć. Przyznaję,  zrozumiałam to stosunkowo póżno, ale dziś wiem, że jeśli chcę dobrej zabawy ,w doborowym towarzystwie, ze smaczną kuchnią, mogę sobie to sama zafundować. NO PROBLEM!


 Adnrzejki to święto ,podczas którego możesz dowiedzieć się jak szybko wyjdziesz za mąż ,albo czy spotkasz miłość swego życia i ile będziesz miała dzieci. 
Lubię te wszystkie rytuały, mimo że mam męża ,dzieci.
 To dobry pretekst do rozmów o związkach, kłopotach z dzieciakami, to dobry moment również na wspomnienia - pierwszego pocałunku ,pierwszej randki .....
Dlatego zachęcam Was moje kochane do takich spotkań. Odrobina magii w życiu jest potrzebna tak samo jak szynka na obiad, bo życie to nie monolit. Jest zbudowane z "miliona małych kawałków", a każdy z nich jest równie ważny. To trochę jak z kostką rubika ,jeśli wyciągniesz jeden element reszta się sypie. Ktoś może powiedzieć "ale to takie bzdury". Nie da rady przeżyć każdego dnia, w oparach samych poważnych, godnych uwagi, służących rozwojowi intelektualnemu - spraw. Zwariujemy właśnie bez tych drobnych głupotek, tych małych czyścicieli naszych głów. To one sprawiają, że jednak czasem potrafimy się uśmiechnąć sami do siebie. Takich chwil w to andrzejkowe święto życzę wam jak najwięcej.
Pozdrawiam Ju.



czwartek, 28 listopada 2013

Lili Marlene i ona.

Witam!
Ernest Hemingway powiedział o niej: "Gdyby nie miała nic oprócz głosu i tak by ci złamała serce"
Słowa te opisują  Marlenę Dietrich. Aktorkę, która wpisała się w historię kina, rolą w "Błękitnym aniele". Za film "Maroko" dostała nominację do Oscara.  Jej nogi były ubezpieczone na grube miliony, jednak to głos stanowił najmocniejszy atut . Wykonanie Dietrich piosenki "Lili Marlene",  do dziś ma wiele odsłon na you tube.
Dziewczyna, którą zaprezentuję  była już na tym blogu porównywana do innej wielkiej gwiazdy kina - Grety Garbo. Po prześledzeniu setek zdjęć Marleny stwierdziłam jednak, że jej fizyczność, jej uwodzicielskie spojrzenie i niezaprzeczalny styl idealnie pasują do naszej ,dzisiejszej bohaterki. Mówi się ,że poprzez skłonności Marleny do tej samej płci, łączyła w sobie siłę ,moc mężczyzny i delikatność, ulotność kobiety. Kasia - nasza modelka jest rasową kobietą, szczęśliwą mężatką, ale też ma w sobie pierwiastki mocy i delikatności zarazem. To wysportowana dziewczyna, biega półmaratony i na siłowni czuje się jak w domu.  
Sukienka pochodzi oczywiście z "second handu". Kasia na co dzień nie maluje się, nie chciałam zatem robić jej zbyt mocnego makijażu, zdecydowałam się na coś naturalnego.Postawiłam na kreskę z piórkami, wykonaną eyelinerem i spróbowałam połączenia jasnego cienia z drobinkami i grafitowego matu. Całości dopełniły perły i rękawiczki.
To propozycja stroju zarówno na wieczór andrzejkowy jak i zabawę sylwestrową, można nawet ubrać się tak na popołudniową herbatkę do cioci - arystokratki.
Pozdrawiam Ju. i czekam na wasze komentarze:)



































 Zwróćcie uwagę na boczne piórka wykonane eyelinerem ,dają złudzenie rzęs, 
zachęcam do zabawy z tym narzędziem bo może
 ono fantastycznie powiększyć i otworzyć oko.



wtorek, 26 listopada 2013

"Złota myśl" po ostatnim podwieczorku z aparatem.

Witam!
przygotowując się do ostatniego  chyba w tym roku podwieczorku z aparatem. Szukałam ciekawych dodatków. Zależało mi na tym, aby dziewczyny w swoich stylizacjach przemycały wątki gwiazd nie tylko z świata filmu, ale również niezapomnianych diw. Nieocenionym żródłem okazały się potocznie nazywane "lumpeksy". To są skarbnice takich smaczków, że czasem aż trudno w to uwierzyć. Sporo z tych gadżetów udostępniła nam Kasia, która wybornie poluje na hity w takich miejscach. Przepiękne torebki z przed 30 lat, toczki, sukienki. Na tym wszystkim bazowałyśmy przy ostatnich zdjęciach. W kolejnych odsłonach bloga zaprezentuję wam te cudowne przemiany z "szarych myszek" w wielkie damy.
Patrząc na zdjęcia dziewczyn nie mogę oprzeć się wrażeniu, że pokazały odrobinę swojego wnętrza, jakąś tajemnicę skrywaną głęboko. O istnieniu, której być może same nie do końca wiedziały. Zobaczyły w sobie coś nowego, coś co sprawiło im przyjemność, wystarczy spojrzeć na ich roześmiane oczy. Ja sama odkryłam w nich coś, czego wcześniej nie dostrzegałam, potencjał i siłę kobiecości. Bardzo zależało mi na tym żeby to uwypuklić i wyciągnąć na światło dzienne.
Wielką frajdę sprawiło mi również przygotowanie ich od A do Z ,czyli zrobienie im makijaży, fryzur, dobór ciuchów i oczywiście zdjęcia.
Zobaczcie ja z tych dziewczyn kipi kobiecość i sexapil.
Pozdrawiam Ju.

















poniedziałek, 25 listopada 2013

"Retro - berety" cz.2

Witam!
Dziś przedstawiam wam dwie, kolejne uczestniczki party pod tytułem "retro - berety w akcji".
Muszę powiedzieć, że ta sesja przyniosła mi niezwykłą frajdę, dlatego że wszystko potoczyło się zgodnie z planem ,to znaczy najpierw był pomysł na wykonanie fajowych okryć głowy.  Potem wzięłam się za produkcję tych cudeniek i to też dało mi satysfakcję. Swoją drogą polecam zrobienie, uszycie, namalowanie, zrobienie czegokolwiek samemu. Nawet jak pierwszy efekt będzie niezbyt zadowalający, to po kilku próbach poczujecie wielką przyjemność z tego ,że udało się wam zrobić coś fajnego. Dwa berety już zmieniły właściciela i mam nadzieję ,że będą noszone dłuuuugo.



  Moja ,nowa modelka, to dziewczyna skromna ,trochę wstydliwa. Spokojna. Od początku przywodziła mi na myśl wielką gwiazdę kina -  Gretę Garbo . Kobietę, która świeciła "zimnym światłem dnia". Artystka była jak kobieta "z za szyby" - piękna ,zmysłowa, ale niedostępna, niedościgniona.
Poniżej zamieszczę zdjęcie gwiazdy i proszę porównać je z naszą Kasią.  Ja dostrzegam w nich ten sam pierwiastek piękna.














































Ewa ,moja druga modelka to esencja kobiecości.
Jest jak słodkie kociątko, które chce się przytulać. To figlarna ,psotna i radosna istotka.  Ciągle powtarzała ,że nie jest atrakcyjna i pewnie żle wyjdzie na zdjęciach, moim zdaniem myliła się wielce. Zobaczcie.
































 Największą radość mam  wtedy gdy widzę, jak świetnie bawią się dziewczyny
 w "odkrywanie siebie na nowo". Zapraszam każdą z was, jeśli potrzebujecie zmiany wyglądu
, albo chcecie sobie poprawić po prostu podły nastrój,
 piszcie
 dzwońcie ,na pewno razem coś wymyślimy.

niedziela, 24 listopada 2013

"Retro berety" w akcji - cz.1


Witam !
Odkąd pamiętam ,zawsze fascynował mnie świat gwiazd przedwojennego i powojennego kina. Greta Garbo ,czy Pola Negri, są dla mnie niezmiennie kwintesencją klasy i szyku. I jeszcze te" retro - klimaty"  uwielbiam.
Gdy pierwszy raz wspomniałam moim modelkom ,że zrobię dla nich wyjątkowe berety ,kręciły nosami. Berety? Takie z PGR-u?
 Zaufały mimo obaw. 
Chciałam żeby poczuły spektakularną zmianę ,a nie tylko takie muśnięcie.
W końcu jak zawsze w tym blogu, chodzi o odkrywanie czegoś nowego w sobie, o spojrzenie na siebie z zupełnie innej perspektywy.
Podwieczorek ,wypadł "apetycznie". Dziewczyny dotarły w dobrych humorach, chętne do współpracy i gotowe nawet na kontrowersyjne pomysły.
Fruwały nad nami gdzieś duchy Channel i Rity , bo atmosfera też nam się zrobiła retro ,stare piosenki ,wspomnienia, bajka.
 Od kulinarnej strony byłyśmy zabezpieczone jak na wojnę: pyszny, kokosowy sernik, szarlotka na ciepło ,czy kurczaczek pieczony sprawiły ,że modelki miały dużo siły i werwy. 





Moja pierwsza modelka to dziewczyna młoda i wesołego usposobienia. Zawsze pełna energii. Wypływa ona gdzieś z jej wnętrza. Paulina do tej pory nie używała kolorowych kosmetyków ,więc taka duża zmiana "zmalowała" wyraz lekkiego szoku na jej twarzy. Po chwili jednak świetnie się bawiła przebierankami w stylu retro. Zobaczcie sami.


































Tej dziewczyny chyba nie muszę przedstawiać. To nasz dobry duch tego bloga. To osoba, na którą mogę liczyć zawsze, nie tylko w kwestii zdjęć, ale przede wszystkim w kwestii życia.
Tak na marginesie to z przykrością muszę powiedzieć, że w dzisiejszych czasach tak trudno o prawdziwych przyjaciół. Ludzie nastawieni są tylko na branie, nie dając z siebie nic. Roszczeniowe podejście do życia pleni się na każdym kroku, ja ostro mówię temu - nie. Wiem, że jeśli ktoś potrzebuje pomocy, nie ważne czy to noc czy dzień, to muszę zebrać się na wysiłek i sprostać, bo może kiedyś ja będę w podobnej sytuacji.
Trochę powagą zawiało ,no ale cóż ......
Wracając do mojej gwiazdy retro to, chcę wam powiedzieć, że Laura przetestowała tym razem moc czarnej kreski, myślę ,że ze wspaniałym efektem. Zobaczcie.


 Tu spróbowałyśmy potrójnej kreski.





Fantastyczny efekt daje taka potrójna kreska bo "robi" złudzenie rzęś.




















Dziewczyny w kadrze filmowym:)


piątek, 22 listopada 2013

Puder - psikus.

Witam!
Przygotowuje się właśnie do zabawy z makijażami ,strojami i stylizacjami . Tym razem na ochotnika zgłosiły się trzy dziewczyny ,których jeszcze nie miałyście okazji poznać i jedna, nasza flagowa modelka, której twarz zdobi banner tego bloga.
Układam sobie w głowie plan - co dla kogo? Jaki makijaż? Jaki pomysł ? Spisuję wszystko bo pamięć zawodna już. Tak przy tej okazji przyszło mi do głowy, że puder rozjaśniający to straszny psikuśnik. Może w jednej chwili przepięknie zniwelować zmęczenie i nadać blasku twarzy, ale może też zrobić nam numer w postaci "oczu pandy". Nie zrażajcie się przy próbach makijażowych. Pokażę wam dziś, że i wielkim gwiazdom zdarzają się takie wpadki, mimo że nad każdą z nich pracuje sztab stylistów i makijażystów. Zachęcam za to bardzo do próbowania, testowania ,w czym będzie wam najlepiej. Nie poddajcie się przy pierwszej porażce, ale z uporem maniaka pracujcie nad swoim wyglądem. Nikt lepiej ode mnie nie wie, jak takie drobne działania mogą przynieść duże efekty. Zacięcie do malowania miałam od wczesnych lat, ale byłam "brzydkim kaczątkiem", stojącym w kącie jak szara myszka.Wydawało mi się, że skoro jestem ok, to nie muszę nic więcej robić, żeby ktoś zwrócił na mnie uwagę. Błąd ,duży błąd.Człowiek najpiękniejsze, najwartościowsze rzeczy nosi głęboko schowane w sobie. Nie mamy tego wypisanego na czole. Dlatego czasem trzeba zachęcić kogoś do zajrzenia za kurtynę jaka nas spowija ,bo tam tkwi "Pestka" jak w książce Anki Kowalskiej. 
 Wracając do pudru ,dziś pokazuję skuchy gwiazd i świetnie wykonane rozjaśnienia twarzy.
Pozdrówka Ju.



Psikusy pudru














Tu widzimy ,jak odpowiednio dobrany podkład i puder, 
fantastycznie maskują worki pod oczami i zacienienia.




 Tu Edyta odjęła sobie sporo lat ,pięknym rozjaśnieniem twarzy.






 Nawet Drew zdarzyła się skucha makijażowa.





A tu już pięknie i z klasą.