Witam!
Nigdy nie przepadałam szczególnie za ciuchami w kratę. Procując w firmie odzieżowej jakieś 20 lat temu, przyglądałam się jak z mozołem ,panie na wzorcowni dopasowywały materiały w kratę do kroju żakietu czy spodni ,tak aby wszystkie linijki się zgadzały. W tamtym czasie krata święciła swoje triumfy i moja mama uległa tej fascynacji. Nie rozumiałam tego absolutnie.
Dziś kiedy krata szturmem podbija wybiegi i ulicę ,posypałam znowu głowę popiołem i stanęłam przed mamy szafą, z nadzieją, że jeszcze coś z tych, kraciatych cudeniek się ostało. Mama jest chomikiem i udało mi się znależć piękną marynarkę w angielskim stylu i koszulę flanelową w czarno - czerwoną kratę.
Koszule z tym wzorem to top tej jesieni ,nie ważne jakie połączenie kolorów ,ale jeden egzemplarz to obowiązkowy element każdej szafy.
Podobają mi się zabawy z innymi częściami garderoby, nie do końca definiowanymi z kratą, jak choćby suknie wieczorowe czy koktajlowe lub szorty .
Faktem jest, że krata nie jest łatwa do ubierania, kiepsko prezentuje się na wizji i trzeba sporo wysiłku i wyobrażni ,żeby dobrze w niej wyglądać. Mogę za to zapewnić ,że mit iż kobieta o większych krągłościach niż rozmiar 40, nie może nosić takich wzorków, dawno upadł. Jeśli wstrzelimy się z odpowiednimi proporcjami i dobierzemy fason - będzie ok..
Zachęcam was gorąco do przeszukiwania szaf czy szuflad naszym mam ,babć. Tam kryją się skarby o jakich wam się nie śniło i to za co dziś w sklepie musiałabyś zapłacić fortunę ,możesz znależć za free.
Nie bójcie się kraty, to stylowy, elegancki materiał z jednej strony, a z drugiej megarockowy, świadczący o dużym luzie.
Jednym słowem krata to takie dwa w jednym. Wszystko zależy od tego czy chcemy wyglądać jak angielska królowa na polowaniu, czy raczej jak uczestnik koncertu Nirwany.
Moje propozycje, pozdrawiam Ju.







Brak komentarzy:
Prześlij komentarz