Niedawno skończyłam czytać biografię Marlyn Monroe. Uświadomiłam sobie ,że to co dziś nazywamy szałem operacji plastycznych , w świecie wielkich gwiazd funkcjonuje od dawna. Marlyn zmieniła sobie kształt nosa, podbródek ,z którego nigdy do końca nie była zadowolona i stanowił jej ogromny kompleks, usunęła ostatnią parę żeber ,aby mieć wąską talię, W ten oto sposób "ulepiono" ikonę - symbol sexu i piękna.
Z książki wyłonił się też portret osoby całe życie zagubionej i niepewnej, zarówno swej urody jak i talentu.
Pomyślałam - jak to? Przecież miała wszystko?
Wydaje mi się ,że problem naszych kompleksów jest stary jak świat. Mamy prawo poprawiać sobie samopoczucie, twarze, nosy, piersi. Pod warunkiem, że tylko w tych miejscach leży przyczyna, a nie w naszej psychice. Nie mam nic przeciwko operacjom plastycznym, chcę to podkreślić z całą mocą . Zwłaszcza jeśli w grę wchodzą rekonstrukcje po ciężkich wypadkach lub dużych deformacjach. Nie mam nic przeciwko drobnym poprawkom, w granicach niuansu. Bo czasem mała modyfikacja może dać duży efekt.
Nie zgadzam się natomiast na robienie z siebie kogoś innego. To nic nie da, nie sprawi, że staniemy się innymi ludżmi.To jacy jesteśmy mamy zakodowane w naszych głowach. Jedynie lobotomia mózgu mogłaby to zmienić, gdyby była wykonalna ,a i tak nie byłoby pewności czy to pomoże nam się poczuć lepiej z samymi sobą.
To prawda, że kobiety z natury są silniejsze, wytrzymalsze, ale nawet one mają swoje granice cierpienia.
Gdyby mój facet poprosił mnie, żebym sobie zoperowała brzuch, który nie jest idealny po dwóch porodach, powiedziałabym mu, żeby sobie dla mnie zoperował pośladki bo zaczynają mu obwisać. Upływający czas to projektant wyglądu naszych twarzy, ciał. Wielkie znaczenie ma bagaż przeżyć, jakie zafundowało nam życie. Jeśli mamy ochotę na korektę "kurzych łapek" to proszę bardzo, jeśli chcecie delikatnie poprawić owal twarzy proszę bardzo, ale na miłość boską, nie przerabiajcie się na siłę w nastolatki, bo efekty są potem dramatyczne. Deformacja twarzy, całkowity zanik mimiki. Zadajcie sobie pytanie jak to będzie wyglądało za 10 lat?
Dziś przedstawiam wam przykłady nieradykalnych zmian, za to z świetnymi efektami, na dowód tego iż dopuszczam możliwość takich zabiegów, ale wsłuchując się w rozsądek i stosując umiar.
Pozdrawiam Ju.









Brak komentarzy:
Prześlij komentarz