Translate

niedziela, 1 lutego 2015

Gdy do wiosny daleko czyli rzecz o depresji zimowej.

Witam!
Nie jestem specjalistą -  psychologiem, ale wiem co znaczy przeżywać depresję zimową. Nie oszczędza ona wielu osób. Kobiety , mam wrażenie, są na nią narażone bardziej - nie wiem dlaczego?
Gdy dni  ponure, a brak słońca doskwiera to, co dzieje się w głowie można nazwać jednym słowem - burza. Ciągłe problemy z zasypianiem , gonitwa myśli, nic nie cieszy i nieprzemijające rozdrażnienie to typowe objawy depresji zimowej.
Jest jednak  kilka sposobów walki z tą przypadłością. Ja na przykład biegam w towarzystwie koleżanki ,co działa motywująco na nas obydwie. Po takim biegu ,nie za długim i nie za krótkim ,ale w sam raz na Twoje możliwości, poczujesz przypływ endorfin i kopa do dalszych działań podczas całego dnia. Inną metodą jest doświetlanie się bo światło równa się lepszy nastrój. Mocniejsza żarówka choćby w jednym miejscu ,w którym przebywasz najczęściej, może zdziałać cuda.
Niezawodnym sposobem jest także bliski kontakt z przyjaciółmi, z którymi możesz nawet pomilczeć, ale już sama ich obecność sprawi że poczujesz się lepiej. Zimą trzeba się organizować, unikać siedzenia samemu. Polecam gorąco babskie spotkania przy kawce czy gorącej czekoladzie. Mnie osobiście dają wytchnienie od trudów dnia codziennego, czerpię energię od innych co korzystnie wpływa na obcowanie z rodziną. Nie bez powodu w minionych czasach kobiety spotykały się w zimowe wieczory na darciu pierza czy w kołach gospodyń wiejskich. Bierzmy z nich przykład , ukłon w stronę tradycyjnych obrządków jeszcze nikomu nie zaszkodził. Przecież można to przełożyć na bardziej nowoczesne formy. Grunt, że podstawą tych spotkań będzie kontakt z innymi kobietami.
Wszystkiego dobrego Ju. 












Brak komentarzy: