Wielokrotnie na łamach mojego bloga zamieszczałam efekty podróży w "metamorfozy". Często starałam się przybliżyć Wam bohaterki tych sesji. Dziś chcę powiedzieć kilka słów o mojej słabości do mody, makijażu i stylizacji. Chcę pokazać jak to wygląda od kuchni. Przede wszystkim chcę Wam powiedzieć dlaczego to robię. Od dziecka moją pasją było przebieranie lalek, upiększanie i mieszanie zastawów ubranek tak żeby powstały nowe, ciekawe konfiguracje.
Potem dzięki pracy miałam możliwość podglądania działań projektantów, modelek, stylistów i fotografów.
Zawsze wiedziałam, że stylizacja, czy wizaż są to rzeczy, które uszczęśliwiają mnie.
Nie było by to wszystko możliwe bez dziewczyn podejmujących ryzyko współpracy ze mną.
Te dziewczyny to, przedstawicielki różnych zawodów, znajdujące się w różnych momentach życia. Mające różne kompleksy czy wątpliwości związane z wyglądem.
Zaufały mi, za co jestem im wdzięczna.
Zawsze wiedziałam, że potencjał urody ma każda kobieta, zawsze wiedziałam, że można ten potencjał wydobyć na światło dzienne. Do dziś czuję dreszczyk szczęścia, kiedy widzę uśmiech radości na twarzach moich modelek kiedy oglądają siebie w lustrze, czy na zdjęciach.
Dziś chcę Wam pokazać jak to wygląda od kuchni.
Zawsze takim spotkaniom towarzyszą ciekawe rozmowy i wspaniała atmosfera, bo buduje ją różnorodność osobowości dziewczyn.
Tym razem nawet mnie przypadło stanąć przed obiektywem i muszę przyznać iż nie jest to łatwe.
Zatem moja moda od kuchni.
Pozdrawiam Ju
Bohaterki ostatniej sesji
Zaczynamy Make up
Ostatnie poprawki w stylizacji







Brak komentarzy:
Prześlij komentarz